Mateusz Zagdański – Zwycięzca Spiningowego GPX Okręgu PZW w Zielonej Górze 2016

WITAM!
Nazywam się Mateusz Zagdański i zaproponowano mi pisanie artykułów na tą stronę, w
których postaram się podzielić moją wiedzą i przemyśleniami związanymi z wędkarstwem
spinningowym. Wielu z kolegów wędkarzy zna lub kojarzy mnie na pewno, bo przez wiele lat
pracowałem w jednym ze sklepów wędkarskich w Zielonej Górze i regularnie startuję w zawodach
spinningowych klasy okręgowej. Na łamach tego portalu wędkarskiego nie zamierzam się
wymądrzać, a tylko przybliżyć tajniki spinningu. Mogę pochwalić się wieloma fajnymi rybkami
złowionym podczas prywatnych wypadów wędkarskich oraz wysokimi lokatami na zawodach
spinningowych. W tym roku znalazłem się w dość wyjątkowym gronie spinningistów, którzy w
jednym sezonie wywalczyli tytuł mistrza okręgu i zwyciężyli w klasyfikacji Grand Prix. Moją
domeną jest spinningowanie na odrze, a najbardziej kocham uganianie się za kleniami i boleniami.
Łowię na sprzęt raczej średniej klasy i uważam, że wędkarstwo powinno być hobbym dla
wszystkich, a nie tylko dla tych zamożnych. Staram się na każdym kroku propagować zasadę „złów
i wypuść”, ale w racjonalnej formie, bo dla wielu wędkarzy stała się ona w mojej ocenie niestety
zalążkiem do fanatyzmu i pretekstem do przejawów agresji w stosunku do osób, które czasami
zabiorą do domu legalnie złowioną rybę. Tyle byłoby wstępu na temat mojej osoby.

W pierwszym artykule na stronie chciałbym zachęcić kolegów do startów w zawodach
spinningowych, bo bardzo to pomaga w zdobywaniu nowej wiedzy wędkarskiej, która przyczynia
się do coraz to większych sukcesów nad wodą. Duch rywalizacji na pewno też w każdym drzemie.
Domyślam się, że zdecydowana większość spinningistów zaglądających na tą stronę internetową
jest przekonana, że na zawodach choćby klasy okręgowej startują tacy mistrzowie, że nie warto
nawet próbować, bo nie ma szans na jakąś dobrą lokatę. Jeżeli podczas prywatnych wypadów
wędkarskich udaje się upolować jakiegoś klenia, bolenia lub szczupaka. To znaczy, że i z tymi
„mistrzami” można powalczyć, a start w takiej imprezie spinningowej oraz ewentualne zwycięstwo
jest naprawdę bardzo fajnym przeżyciem. Spinning jest metodą, w której moim zdaniem, aby
osiągnąć sukces. Trzeba przede wszystkim „myśleć nad wodą” i po analizie napotkanych warunków
na łowisku. Przyjąć odpowiednią taktykę łowienia. Można wygrać co prawda przysłowiowym
„fartem”, ale taki sukces będzie na pewno jednorazową sytuacją. Zawody okręgowe odbywają się
tylko na odrze, a praktycznie na każdej ostrodze jest szansa na bolenia lub klenia, więc warunki dla
wszystkich są wyrównane. Dodatkowo na zawodach klasy mistrzowskiej odbywa się losowane
główek, na których trzeba rozpocząć łowienie. Dlatego „szybkie nogi” nie są jakimś wielkim
atutem. Dlaczego wspomniałem, o „szybkich nogach”? Na zawodach spinningowych jest bardzo
zawzięta rywalizacja, której nie doświadczy się startując w spławiku. Po sygnale startowym
następuje często szaleńczy bieg na najlepiej znane sobie ostrogi. Z perspektywy widza może
wyglądać to iście komicznie. Dla zawodnika jest to jednak zdobywaniem istotnej przewagi nad
konkurencją. Natomiast jeżeli chodzi, o przynęty, na które łowią czołowi zawodnicy. Jest to ściśle
skrywana tajemnica, którą wielu pewnie zabierze do grobu. Ja mocno odbiegam od czołówki pod
tym względem, bo brzuch mi urósł i nie mam szans w biegach na najlepsze główki, a jeżeli chodzi o
moje przynęty nie robię z tego tajemnicy, na co łowię. Warto zapisać się do jakiegoś klubu
spinningowego, bo osoby rozpoczynające swoją przygodę ze spinningiem. Mogą bardzo dużo
nauczyć się od starszych bardziej doświadczonych w łowieniu na spinning kolegów w klubie. Jakby
jednak nie poszło i nic nie złowiło się. To nie ma żadnych powodów do wstydu, bo takie sytuacje
zdarzają się często wielu dobrym zawodnikom. Taka historia niech będzie dodatkową motywacją,
aby na kolejnych zawodach pokazać klasę. Ostatnio w krośnie na zawodach „masters” było 15
najlepszych spinningistów w okręgu, a rybę złowiły tylko 3 osoby. Ta metoda potrafi nauczyć
pokory. Starty w imprezach spinningowych bardzo wciągają i każdy moim zdaniem powinien
chociaż raz spróbować swoich sił. Duch rywalizacji, tajemnice spinningowe, nowe znajomości,
tysiące przynęt na rynku spośród, których trzeba wybrać tą najlepszą, atrakcyjne nagrody,
adrenalina podczas holu tej jednej ryby, która jest na „wagę złota”, gratulacje po zajęciu wysokiego
miejsca , zdobywanie nowych doświadczeń i motywacja do ciągłego doskonalenia swoich
umiejętności i testowania coraz to nowych przynęt. Na prawdę warto startować w zawodach
spinningowych i nie przejmować się ewentualnymi porażkami. Może w przyszłym sezonie spotkam
na zawodach nowe twarze podczas odprawy zawodników, a kto wie może i nawet na najwyższych
stopniach podium. Jeszcze raz bardzo zachęcam 🙂
Młodzież to przyszłość. Wracając do zawodów spinningowych. Muszę wspomnieć, o
jeszcze jednej dość przykrej dla mnie sprawie. Obecnie niestety nie ma praktycznie prawie żadnej
rywalizacji w kategorii junior. W tej kategorii na zawodach jest czasami tylko jeden junior lub góra
trzech. Dla dzieciaków moim zdaniem to doskonały sposób na spędzanie wolnego czasu i
zaszczepienie w nich na stałe tego pięknego hobby jakim jest wędkarstwo. Dodatkowo przy tak
małej grupie każdy ma duże szanse na zajęcie pierwszego miejsca w klasyfikacji ogólnej.
Zwycięzca ów klasyfikacji ma sfinansowany przez okręg start w Mistrzostwach Polski, na które
jedzie z opiekunem. Dla dziecka jest to na pewno bardzo fajne przeżycie, a dla rodzica powód do
domu. Sam jako dzieciak pojechałem kiedyś na Mistrzostwa Polski pod Katowice i zdobyłem tytuł
Vice-mistrza Polski. Polecam taki sport dla dzieci zamiast np. ciągłego ślęczenia przed
komputerami lub smartfonami.


Mam nadzieję, że mój debiutancki artykuł na tej stronie. Przypadł czytelnikom do gustu i
zainteresował tematem startu w zawodach spinningowych. W następnych wpisach będę pisał, o tym
jak moim zdaniem zabrać się do łowienia boleni na spinning i postaram się przekonać was, że
złowienie rapy na odrze nie jest żadnym trudnym wyzwaniem. Maj i czerwiec to miesiące
boleniowych żniw, a sprzęt najlepiej szykować przed sezonem, a nie w trakcie.
Na koniec wspomnę, że prowadzę regularnie blog wędkarski pod adresem
www.spinningowy-zagdak.blogspot.com, na którym opisuję moje życie spinningisty. Zapraszam
także do polubienia profilu bloga na portalu społecznościowym facebook.com.
Pozdrawiam
Mateusz Zagdański

Related posts

Leave a Comment