Mateusz Zagdański – o Rapach

Regularne i zaplanowane łowienie odrzańskich boleni – moje rady dla początkujących.
Boleń potocznie nazywany Rapą lub czasami „łososiem dla ubogich” jest pospolicie
występującym gatunkiem w odrze i dla wielu źródłem olbrzymich nerwów nad wodą, bo wielu
spinningistów może tylko podziwiać ich widowiskowe ataki na stada uklei, a złowienie to już
często olbrzymi problem. Nie jestem jakimś wybitnym mistrzem spinningu, ale jeżeli chodzi o ten
gatunek. To w ciągu swojego wędkarskiego życia. Udało mi się zebrać sporo wiedzy, której częścią
spróbuję się podzielić w tym artykule. Po latach jestem skłonny do postawienia tezy, że boleń to
dość prosta ryba do złowienia w określonych sytuacjach i warunkach nad wodą. Ten mój post jest
skierowany do początkujących spinningistów i dlatego postaram się dość ogólnie podejść do
tematu, aby nie mieszać czytelnikom w głowach. Bardzo zawiłymi i skomplikowanymi teoriami, na
które przyjdzie może czas w kolejnych moich postach.
Na wstępie opiszę jak widzę ten gatunek. Moim zdaniem boleń to ryba, którą jest najłatwiej
przechytrzyć w miejscach gdzie woda płynie. Dodatkowo najczęściej łowi się ryby, które żerują w
górnych warstwach wody i zdradzają swoją obecność tym, że widać popłoch wśród uklei, która jest
prawdopodobnie głównym ich pokarmem. Łowienie bolków na stojącej wodzie, nocą lub w dni gdy
żerują na tzw. „sieczce” oraz żerujących głębiej to już trochę wyższa szkoła jazdy. Jest to bardzo
szybki drapieżnik, który z zawrotną prędkością przeprowadza ataki na swoje ofiary. Choć bywają
wyjątki, bo są dni, że łatwiej złowić go na leniwie prowadzonego smużaka lub małą obrotówkę.
Jednak najczęściej łowi się je na typowe woblery boleniowe zbliżone kształtem i kolorem do uklei.
Jak wspomniałem rapy to bardzo szybkie ryby i uważam, że podczas żerowania najczęściej kierują
się bodźcami odbieranymi przez „linie boczną”, a dopiero później wzrokiem. Dlatego nie jest
konieczne stosowanie woblerów, które „wyglądają lepiej niż żywa ryba”. Najważniejsza jest praca
przynęty w wodzie.
Woblery boleniowe to takie, które dają się prowadzić w zawrotnym tempie, w szybkim
nurcie i mają „ledwo-wyczuwalną” pracę. Powinni delikatnie „lusterkować” na boki i podczas
prowadzenia nie uciekać na boki, a iść w miarę po linii prostej. Zazwyczaj są to przynęty tonące, o
smukłym kształcie i mocno spłaszczonym korpusie, a ster jest prawie pionowo skierowany w dół.
Najlepsze są kolory takie, że boki i brzuch jasne, a grzbiet czarny, szary lub zielonkawy (oliwka).
Troszkę brokatu nie zaszkodzi. Choć kolor przynęty to najmniej znaczący czynnik. To jednak może
mocno wpływać na skuteczność łowienia, bo ładnie pomalowana przynęta rodzi większą wiarę w
sukces u spinningisty, a to ważne, aby być przekonanym do tego, że wabik obok nienagannej pracy
jest też atrakcyjnie pomalowany. Nawet seryjnie robione woblery mogą czasami różnić się od siebie
i dlatego zachęcam do zrobienia po zakupie szybkiego testu przynęty nad wodą. Mianowicie w
miejscu o bardzo szybkim nurcie spuszczamy wobler na odcinku żyłki o długości wędki, a
następnie bardzo szybkim ruchem ściągamy ją pod prąd na samym kiju. Jeżeli wobler nie stawia
zbyt wielkiego oporu na wędce, nie ucieka na boki, nie wyskakuje z wody i delikatnie tylko odchyla
się na boki. To możemy przyjąć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że nada się na odrzańskie
bolenie. Żerujące w danym momencie na stadach uklei, w nurcie lub na jego pograniczu (w tym
artykule skupiam się na łowieniu tak żerujących ryb). Polecam z całą stanowczością, aby na sam
początek wyposażyć się w takie woblery jak: model „ukleja 4,5cm i siga” od firmy Siek-M oraz
„goblin i bolt” od firmy „hunter – A. Lipiński”. Poniżej zamieszczam zdjęcie kilku „moich”
sprawdzonych boleniówek.
.

ryba1
.
O przynętach kilka słów było. Teraz pora, aby opisać jak zachowywać się na łowisku.
Najlepiej nie stawać rybom „nad samymi głowami”, a zachować dystans, aby ich przypadkiem nie
spłoszyć. Dlatego gdy np. widzimy bolenie żerujące przy samym szczycie ostrogi. To rzuty
najlepiej wykonywać z połowy długości główki tak, aby mieć możliwość przerzucić miejsce gdzie
ryby mają stołówkę i nie stawać na samym szczycie. Jak warunki miejscowe nie pozwalają na taki
manewr lub np. mocno wieje. To podchodząc do szczytu główki, należy zachować bezwzględną
ciszę. O ile sylwetka wędkarza, który powoli przemieszcza się. Nie płoszy ryb. To gwałtowne ruchy
i stanięcie z łoskotem na luźne kamienie. Zazwyczaj niweczy nasze szanse na sukces. Jak już
narobiliśmy rumoru. Mamy do wyboru dwie opcje, albo idziemy na inną główkę, albo robimy sobie
kilka dłuższych „przerw na papierosa” i czekamy aż ryby na nowo stracą swoją czujność i będą
żerowały jak wcześniej. Zazwyczaj tak z pół godziny i wszystko wraca do normy po tym jak
nahałasowaliśmy. Wiele razy złowiłem rapę, która wzięła mi pod samymi nogami (oczywiście przy
zachowaniu przeze mnie ciszy na łowisku). Bywają oczywiście rzadko, bo rzadko ale się zdarzają
dni gdy ryby tak szaleńczo żerują, że naprawdę mało rzeczy może je spłoszyć. Spinningista całe
życie uczy się i nigdy nie będzie wszystkiego wiedział, bo wędkarstwo jest najlepszym
nauczycielem pokory. Najlepsze na bolenie są ciepłe dni z delikatnym wiaterkiem i średnio
zachmurzonym niebem oraz gdy woda jest lekko podwyższona lub regularnie jej stan podnosi się.
Wtedy najczęściej można podziwiać widowiskowe ataki boleni i najłatwiej je złowić. Najlepsze
miesiące to: maj, czerwiec i lipiec oraz wyjątkowo ciepłe jesienne dni.
Główka, główce nierówna. Czyli o boleniowych miejscach. Tak jak pisałem ten gatunek jest
pospolity w odrze i na każdej ostrodze mamy szanse na branie. Są jednak lepsze i gorsze miejsca, a
najważniejsze, aby obserwować wodę i szukać miejsc gdzie widać żerowanie lub grupuje się przy
powierzchni drobnica. W ciemno warto jest poszukać boleni na płytkich piaszczystych ostrogach,
opaskach oraz na główkach mocno zniszczonych przez wodę, które kończą się długimi i szerokimi
przelewami. Ja osobiście uwielbiam łowić bolki na tzw. „piachach” gdzie jest płytko, a rybę przez
to łatwo namierzyć. Bankowymi miejscami są też ujścia portów i wszelkiego rodzaju kanałów lub
starorzeczy.
Jeżeli chodzi o sprzęt to polecam wędki o długości od 2,7-3m i c. w. 20-30g. Kołowrotek
musi natomiast mieć mocne „bebechy” i bardzo płynną, lekką i cichą pracę. Duże przełożenie w
kołowrotku też mocno wpływa na komfort i skuteczność łowienia. Polecam kręcioły w rozmiarze
4000. Przy łowieniu boleni polecam stosować żyłki, a nie plecionki. Ja łowię na żyłki, o średnicy od
0,18mm do 0,22mm. Nie stosuje żadnych przyponów, bo przy zaplanowanym łowieniu boleni.
Branie szczupaka jest naprawdę bardzo mało prawdopodobne. Przynętę doczepiam do małej agrafki
z krętlikiem. Ot cała „tajemnica” jeżeli chodzi o sprzęt.
Jak mamy już pudełko z woblerami boleniowymi, a wędka z kołowrotkiem są gotowe. To
pora zabrać się za łowienie. To co teraz napisze może być szokiem dla osób uważających bolenia za
trudną do złowienia rybę. Z moich obserwacji wynika jasno, że masa osób nie ma wyników, bo robi
karygodny i trochę zabawny błąd przy prowadzeniu wabika. Mianowicie prowadzą przynętę ZA
WOLNO! Boleń to „wariat”, który najczęściej jest prowokowany do ataku tym, że coś bardzo
szybko porusza się w wodzie i stara się mu uciec. Autentycznie nie ma dla tej ryby za szybko
prowadzonej przynęty. Po zajęciu stanowiska wykonujemy rzut tak, aby przerzucić o te kilka
metrów potencjalne stanowisko ryby, a w locie wyhamowujemy wabik tak, aby w momencie
zetknięcia z wodą. Móc go natychmiast szybko prowadzić w naszą stronę. Wobler prowadzimy przy
samej powierzchni lub tak do maksymalnie metra pod. Podczas prowadzenia przynęty powinniśmy
trzymać wędkę cały czas w jednej pozycji i podczas szybkiego ściągania przynęty nie ruszać nią, bo
to zaburzy ruch przynęty, która powinna iść po linii prostej. Wobler ściągamy tą techniką po
różnych torach. Cały czas czujnie obserwując wodę, aby rzuty wykonywać tak, aby wabik mknął w
sąsiedztwie miejsca najczęstszych ataków bolenia. Takie łowienie jest męczące i monotonne, ale
przynosi wyniki. Czasami trzeba orać tak miejscówkę i godzinę, aby trafić w ten jeden „punkt” i
sprowokować rybę do ataku. Zazwyczaj jest jednak tak, że jak ryby żerują. To już w pierwszych
rzutach mamy potężne branie. Radzę czytelnikom, aby jak tylko przyjdzie maj. Udali się na odrę i
spróbowali połowić tak jak pisałem. Na prawdę boleń to nie jest trudna ryba do złowienia i trzeba
zaufać w to, że trzeba bardzo szybko prowadzić przynętę. Takie moje rady dla początkujących
„raperów” jak ktoś zabawnie ich kiedyś nazwał. Przypominam, że ten artykuł to zaledwie wstęp, w
którym zawarłem informacje podstawowe, które i tak mogły być obce dla wielu czytelników.
Tyle byłoby wstępu z mojej strony. W kolejnym artykule postaram się bardzo szczegółowo
opisać pod jakim kątem prowadzić przynętę przy różnych sytuacjach nad wodą tak, aby podać ją w
najbardziej atrakcyjny sposób.
Zapraszam na mojego bloga wędkarskiego www.spinningowy-zagdak.blogspot.com. Pozdrawiam
Mateusz Zagdański.
.

ryba

Related posts

Leave a Comment