Walentynkowa Nocka

 13-14 Luty, Walentynkowa Nocka,  na Porcie melduje się wraz z Michałem Bojko ok. godziny 15:30, pogoda nie sprzyja, temperatura w granicy 0*C, odczuwalna ok. -7*C, spadek ciśnienia, portowe Dziadki jak zwykle twierdzą że „ryby nie biorą” – no cóż kto ma złowić ten złowi 😉 Mimo słabej aury – zaczynamy walczyć. Tobołki rozstawione, zaczynamy walkę ze spożywką, zanęta, glinka, trochę mięska, standardzik – wiadome – na zimę bez przesadyzmu ze spożywką. Początkowo niestety echo, woda jakby martwa, co jakiś czas oddawałem salwy tzw. „mandarynkami”, ok. godzinę od nęcenia – pierwsze brania, leszczyki i krąpiki pojawiły się w łowisku. Niebawem okazuje się iż Michał musi jechać do swojej córki – wysoka gorączka i te sprawy, spakował się i powrócił do domu. Zostałem sam na tej wojnie. Jak to bywa o tej porze roku, „ekipa portowa” zwija się ok. godziny 20:00, zaczęło robić się na prawdę zimno (dupka lekko podmarzała) systematycznie co godzinę do wody salwą wpadało po kilka „mandarynek” no i zaczęło się, naszły się duże płocie, odrzańskie krąpie, udało się ustrzelić nawet karasia. Zrobiony wynik – 7600g – rybki po sesji zdjęciowej wracają do wody, miejmy nadzieje że rzeźnicy ich nie uświadczą na kijach i będę miał możliwość spotkania z nimi na otwartej odrze lub za rok na porcie. Nocka z emocjami, nuda nie doskwierała zbyt długo – podstawą w naszej „branży” jest cierpliwość i szukanie samej ryby jak i przyczyny dlaczego nie współpracują one z nami. Jeśli chodzi o walentynkową noc – jedna z najlepszych 😉 Przede wszystkim wypocząłem i zrelaksowałem się w swoim ulubionym wędkarskim klimacie – czego więcej można pragnąć? Według mnie niczego prócz wyższej temperatury która mimo wszystko jak to zwykle bywa nie zniechęca mnie. Niebawem relacje z kolejnych wypraw 😉
Walentynkowa Nocka

Related posts

Leave a Comment